jeudi 3 mars 2011

François Morellet w Beaubourgu.

François Morellet Przed swoim dziełem.

Repartycja przypadkowa 40 000 kwadratów według liczc parzystych
i nieparzystych książki telefonicznej, 50 % błękitu, 50 % czerwieni, 1963.
Tapeta ścienna pokryta serigrafią, żarówki elektryczne.
Cholet, Muzeum Sztuki i Historii.
© François Morellet
© Adagp, Paris 2011

François Morellet, Lawina, 1996.

36 neonówek z błękitnym światłem, białe kable
Wymiary : 400 cm x 400 cm
Pierwsza wersja dzieła : kolekcja Neues Museum, Norymberga.
© François Morellet
© Adagp, Paris 2011

mercredi 19 janvier 2011

Historia destrukcji « widziana » oczyma Kaï Wiedenhöfera

Ruiny międzynarodowego lotniska Strefy Gaza w Rafah. Był on zniszczony w czasie ataku Izaraela na przełomie 2008 i 2009 roku. Pobudowany przez ONZ przy dofinansowaniu Unii Europejskiej, port lotniczy jest usytuowany blisko granicy izraelsko-egipskiej, w strefie często bombardowanej przez Izrael.

Grudzień 2009
Zdjęcie : Kaï Wiendenhöfer
© Fundacja Carmignac Gestion
 
Jest to z całą pewnością najbardziej poruszająca wystawa, jaką oglądałam w ubiegłym roku. Muzeum Sztuki Nowoczesnej miasta Paryża późną jesienią zaprezentowało wystawę fotografii niemieckiego fotografa Kaï Wiedenhöfera. Jest to pierwszy laureat Prix Carmignac Gestion dla fotografii reporterskiej, ustanowionej w 2009 roku. Carmignac Gestion jest również głównym mecenasem retrospektywnej wystawy Jean-Michela Basquiata w tm samym muzeum.

Resztki domu w Abasan al-Saghir (al-jadiha). Błękitne cyfry na dachu to numer telefonu komórkowego Abu Samra, właściciela domu.

Grudzień 2009
Zdjęcie : Kaï Wiendenhöfer
© Fundacja Carmignac Gestion

Kaï Wiedenhöfer urodził się w 1966 roku w Villingen-Schwenningen w Niemczech. Jego kariera zaczęła się piętnaście lat temu kiedy otrzymał World Press Masterclass w Amsterdamie. Otrzymał pózniej parę innych prestiżowych wyróżneń. Ostatnie, czyli właśnie stypendium Carmignac Gestion pozwoliło mu na zrealizowanie wyjątkowego projektu fotograficznego : reportażu wykonanego na przełomie 2009 i 2010 roku w strefie Gazy. Fotograf nie chce zdradzić tajemnicy w jaki sposób udało mu się dotrzeć do miejsc, do których właściwie nie mieli wstępu najbardziej doświadczeni dziennikarze i reporterzy wojenni.

Mahmoud Zorba, 18 lat, robotnik pochodzący z miasta Tel Al-Hava w Strefie Gaza. 5 stycznia o godzinie 21 przebywał z grupą przyjaciół na balkonie u sąsiada kiedy spadła bomba. Trzy osoby zostały zabite, trzy inne zranione. Mahmoud stracił część nogi, palec i utracił wzrok. Pomimo walk w Gaza pozostał na miejscu w przeciwieństwie do reszty rodziny, która opuściła zagrożoną strefę. Na zdjęciu znajduje się obok jego matki, Amal. Ma ona 44 lata i urodziła ośmiu synów.

Luty 2010
Zdjęcie : Kaï Wiendenhöfer
© Fundacja Carmignac Gestion

Efekt jego pracy jest bulwersujący. Jest to tragiczny dokument zniszczenia spowodowanego bezmyślną wojną, której żaden z « wielkich polityków » nie był w stanie pohamować. Wielkoformatowe zdjęcia zostały zaprezentowane na wystawie, niezależnie od tego ukazała się publikacja zatytułowana The Book of Destruction wydana przez renomowane wydawnictwo Steidl we współpracy z Fundacją Carmignac Gestion.

Haula Fati Jabr, 21-letnia studentka w Tal-Hauva. Była zmuszona przerwać studia na 6 miesięcy. 9 stycznia o 9-tej rano dom jej rodziny w wyniku ataku powietrznego był zniszczony. Córka jej brata Ala’a Jabr została zabita i sześciu członków jej rodziny było zranionych (matka, dwóch braci z żonami oraz trzeci brat). Haula dostała odłamkiem w głowę, prawą rękę i stopę. Przez tydzień była nieprzytomna. Zoperowano ją w Kamal Odwan Hospital w Beit Lahia. Pozostała w szpitalu przez 10 dni. Wstawiono jej metalową płytkę w nodze, dzięki temu odzyskała częściowo zdolność do poruszania się. Jej ojciec jest urzędnikiem i ma czterech synów oraz pięć córek.

Luty 2010
Zdjęcie : Kaï Wiendenhöfer
© Fundacja Carmignac Gestion

Zdjęcia można podzielić na dwie kategorie : zdjęcia ruin budyków prywatnych i użyteczności publicznej oraz zdjęcia ludzi – niewinnych, często bardzo młodych ofiar bombardowań. Jedna rzecz wyczuwa się bardzo wyraźnie : pełne współczucia spojrzenie fotografa. Daje się silnie odczuć jego wola maksymalnego obiektywizmu, a zarazem uszanowania ogromu cierpienia ofiar. EIN.

Kaï Wiedenhöfer.

Spojrzenie na zranioną ziemię.


5 listopada – 5 grudnia 2010

Muzeum Sztuki Nowoczesnej miasta Paryża

http://www.mam.paris.fr/

jeudi 18 novembre 2010

Paris Photo 2010

Mea Culpa… tak powinnam zacząć dzisiejszy wpis…
Tak przyznaję się : zaniedbałam ostatnio ten prywatny « ogródek », od prawie trzech miesięcy nie zamieściłam tu żadnego nowego wpisu. I wcale nie dlatego, że nic się nie działo. Wręcz przeciwnie działo się zbyt dużo …
Między Festiwalem « Visa pour l’Image » w Perpignan (zakwalifikowanym « Wiza do Piekła » przez André Rouillé), Armandem i Gabrielem Orozco w Centrum Pompidou, « Art Week » w październiku (FIAC i wszelkie off, tudzież inne « satelickie » wydarzenia na terenie Paryża i jego okolic) DZIAŁO SIĘ DUŻO !!! Tak dużo, że zgodnie z tym co w ubiegłym roku powiedziała Sonia Combé na temat efektywności działalności STASI pod koniec istnienia NRD : « zbyt dużo informacji zabija informację… ».

Brassaï, Mgła nad statuą marszałka Ney'a, 1932.
Copyright : Estate od Brassaï.
Courtesy : Galerie Sage, Paryż.

Ale czy mogę pominąć fakt, że wczoraj wieczorem odbył się wernisaż Paris Photo ? Tym bardziej, że te największe na świecie targi fotografii ściągające corocznie do Paryża « śmietankę » lub inaczej mówiąc « fleur fine » światowych kolekcjonerów w końcu podjęły heroiczną decyzję zaproszenia pięciu krajów Europy Centralnej jako honorowych gości targów ? Jeżeli pozwoliłam sobe na użycie słowa « heroiczną » decyzję – to dlatego, że ciągle mam w pamięci zachowanie Erica Corna (ówczesnego dyrektora Plateau w Paryżu) na przełomie 2003 i 2004 roku. Sądzę, że zbyteczne jest porównywanie kalibru wystawy grupki polskich artystów w 2004 roku w Plateau z prezentacją ośmiu galerii na największych i najważniejszych światowych targach fotografii… O ile Eric nie był do końca zdecydowany czy jest męczennikiem czy bohaterem, o tyle Guillaume Piens jedynie uważał, że z pewnym opóźnieniem następuje « trwała reperacja » dziejowej pomyłki…

Laszlo Maholy-Nagy, Arles, około 1929.
Copyright : The Estate of Laszlo Moholy-Nagy.
Courtesy : Edwynn Houk Gallery, Nowy Jork.

Marina Abramovic, Family I, 2008.
Copyright : Marina Abramovic.
Courtesy : Beaumont Public Gallery, Luksemburg.

Guillaume Piens - już po raz trzeci komisarz generalny targów Paris Photo - był zafascynowany tym co zobaczył czy odkrył w czasie krótkich, ale intensywnych podróży do wszystkich pięciu zaproszonych krajów, czyli Polski, Republiki Czeskiej, Słowacji, Słowenii oraz Węgier.


Krisztina Erdei, bez tytułu 1 (z serii Lacal SciFi), 2009.
Copyright : Krisztina Erdei.
Courtesy : Lumen Gallery, Budapeszt.

Kiedy spotkaliśmy się, aby o tym porozmawiać w duszne popołudnie pod koniec sierpnia nie byłam w stanie zadać pierwszego pytania, gdyż niespełna czterdziestoletni komisarz (tak przypuszczam) zaczął wyrzucać z siebie słowa układające się w zdania zabarwione autentycznym entuzjazmem z szybkością maszyny parowej. Jedynym co mi się udało na początku naszego spotkania to poprosić go by przerwał na chwilę potrzebną mi na włączenie magnetofonu… Trudno jest po prawie trzech miesiącach opowiedzieć ten jeden z najzabawniejszych wywiadów jakie przeprowadziłam, ale jedyno co mogę stwierdzić to to, że za fasadą lekko roztargnionego, mówiącego w biegu kryje się trzeźwo myślący i mocno stojący na nogach profesjonalista obdarzony przysłowiową pamięcią słonia. EIN

Paris Photo 2010
18-21 listopada 2010
Carrousel du Louvre
Otwarte : 11:30 – 20:00, w niedzielę 21 listopada 11:30 – 19:00
http://www.parisphoto.com/

jeudi 12 août 2010

Baltard, paryskie hale 1853-1973

Sklep mięsny
© Editions du Mécène
 
Tłum przed kościołem Św. Eustachego
© Editions du Mécène
 
Targ Niewiniątek
© Editions du Mécène
 
Sprzedaż warzyw
© Editions du Mécène
 
Stoisko z ogórkami
© Editions du Mécène
Fragment targu
© Editions du Mécène
 
Charles de Marville, Widok hal
© Editions du Mécène

Widok w czasie destrukcji
© Editions du Mécène

mercredi 11 août 2010

"Rose, c'est Paris", czyli najnowsza wystawa Bettiny Rheims

Bettina Rheims, Rose to Paryż. Klejnot sztuki gotyckiej,
Wieża Pałacu Sprawiedliwości od strony Sainte-Chapelle, marzec 2009.
Model : Inge van Bruystegem
© : Bettina Rheims
Courtesy : Galerie Jérôme de Noirmont, Paryż
 
Bettina Rheims, Rose to Paryż. Paryż diadem,
Obserwatorium w Paryżu, plac Denfert-Rochereau, marzec 2009
Modelka : Audrey Marnay
Copyright : Bettina Rheims
Courtesy : Galerie Jérôme de Noirmont, Paryż/Obserwatorium w Paryżu
 
Bettina Rheims, Rose to Paryż. Galowe ubranie,
Le Meurice, ulica Rivoli, Paryż, luty 2009
Model : Monica Bellucci
Copyright : Bettina Rheims
Courtesy : Galerie Jérôme de Noirmont, Paryż

mardi 10 août 2010

Magiczna podroz na Islandie.

Marie Prunier, Familier 1, 2006
Marie Prunier, Familier 2, 2006
Marie Prunier, Familier 3, 2006
Marie Prunier, Familier 4, 2006
Marie Prunier, Familier 5, 2006
Marie Prunier, Familier 6, 2006
Marie Prunier, Familier 7, 2006
Marie Prunier, Familier 8, 2006
Marie Prunier, Familier 9, 2006

Marie Prunier, Familier 10, 2006


 

lundi 9 août 2010

Po przerwie


Czasami zdarzają się dziwne zbiegi okoliczności. Przynajmiej uważam, że tak było tym razem. Długo odkładałam tekst : « na później… », tak bardzo « wstrząsało » mnie na myśl, że będę znowu musiała zagłębiać się w rzeczach niekoniecznie przyjemnych, niekoniecznie wspaniałych i niekoniecznie łatwych… Inaczej mówiąc : ciągle miałam w pamięci jaką torturą było dla mnie dochodzenie do pewnych prawd, analizowanie (przynajmiej próba analizy) zjawisk i w ogóle całe to « mierzenie się » z ciężarem i balastem polityki jaką nam ( ?) zafundowano po 1945 roku…
Wybrałam tylko jedną dziedzinę : sztukę, i tego było momentami aż za dużo…
Okazało się, że takie tematy mogą interesować innych, nie mających nic wspólnego z « drugą Europą ».. W maju dostałam maila od wydawnictwa z siedzibą w Niemczech, zajmującego się publikacją prac uniwersyteckich napisanych po angielsku, niemiecku bądź francusku. Odnaleźli mnie na Facebooku i zaproponowali (bezbłędnie cytując tytuł mojej pracy) przysłanie im w tekstu w celu dokonania oceny z uwzględnieniem ewentualnej  publikacji.
Akurat byłam w Krakowie i miałam przed sobą jeszcze prawie dwa tygodnie do spędzenia w Polsce. Krótko odpowiedziałam, że skontaktuję się z nimi później. Odezwałam się do nich pod koniec czerwca. Stosunkowo szybko zaakceptowali tekst i poprosili mnie o ostatnią korektę oraz weryfikację (przypisów, podanych faktów itd).
Niewiele pamiętam co działo się w lipcu, oprócz tego, że był upał, a ja siedziałam przy komputerze. Przyznam, że ostatni etap był prawie jak zabawa… Mogłam sama wybrać co znajdzie się na okładce. Niestety, z ubolewaniem stwierdzam, że wydawnictwo okazało się « sztywne ». Odmówili przyjęcia mojej niezależnej propozycji… A tak marzył mi się « portret wielokrotny Marksa » autorstwa Krzysztofa M. Bednarskiego. Trudno, pogodziłam się z sytuacją. Zrobiłam kilkadziesiąt prób (starannie je u siebie rejestrując) i w końcu wybrałam jeden « obrazek ». Nie dlatego, że ta okładka wydawała mi się najlepsza plastycznie, tylko dlatego iż wydawała się najbardziej nawiązywać do tytułu. Chociaż Marks Bednarskiego byłby najlepszy…
Po zatwierdzeniu parę razy żałowałam, że nie zdecydowałam się na coś innego. Ale podobno « nie należy żałować rozlanego mleka… ». Więc czekam kiedy otrzymam pierwszy egzemplarz i póki co postanowiłam odświerzyć informacje na blogu. EIN